Harmonogramów wesela w internecie jest sporo i większość wygląda tak samo: lista godzin, wszystko równo, wszystko się zgadza.
Problem w tym, że plan dnia ślubu nie sypie się równomiernie. Sypie się zawsze w tych samych czterech miejscach, a opóźnienie ciągnie się przez resztę dnia i zabiera to, co stoi na końcu listy.
Piszę to z konkretnej perspektywy. Fotograf jest jedyną osobą na weselu, która jest tam od przygotowań do oczepin i nie ma tego dnia innego zadania niż patrzeć. Zespół przyjeżdża na przyjęcie. Obsługa sali widzi salę. Wy jesteście w środku tego dnia i macie inne rzeczy na głowie.
Niżej jest przykładowy plan godzinowy i cztery miejsca, w których on pęka.
Gdzie ten plan pęka
1. Przygotowania
Przygotowania panny młodej to pierwsza pozycja dnia i pierwsza, która się rozjeżdża. Makijaż i fryzura zajmują więcej, niż zakłada plan, a do tego dochodzą rzeczy, których nikt nie wpisuje do harmonogramu: ubieranie sukni, zdjęcia z mamą i świadkową, szukanie drugiego kolczyka, telefon od cioci, która nie wie, gdzie zaparkować.
Praktyczna zasada: cokolwiek powie Wam fryzjer, dołóżcie do tego pół godziny. Nikt nigdy nie żałował, że był gotowy za wcześnie.
Ode mnie potrzebujecie w tym czasie mniej, niż się wydaje. Same przygotowania da się zamknąć w pół godziny i czasem tak wychodzi. Ale wtedy jest to dokładnie odhaczenie listy: suknia, buty, obrączki, gotowe.
Wolę mieć więcej czasu i mówię to wprost, bo warto to wiedzieć przy układaniu planu. Jeśli chcecie z druhnami jeszcze poszaleć i napić się szampana, to lepiej, żeby stało się to na luzie i spontanicznie, niż żebym stał z zegarkiem w ręku i odhaczał ujęcia. To nie jest sesja zdjęciowa. Z tej godziny zostają zdjęcia, których nie da się zaplanować, i to zwykle one są potem ulubione.
Nie potrzebuję osobnego okna w harmonogramie i nie każę nikomu na siebie czekać. Chodzi tylko o to, żeby ten poranek nie był rozpisany co do minuty.
2. Droga
Między przygotowaniami a ceremonią jest przejazd i to jest pozycja, którą najczęściej planuje się na styk. W harmonogramie wygląda jak jedna linijka: „15:30 wyjazd do kościoła”. W rzeczywistości składa się z kilku rzeczy, z których każda zjada minuty.
Trzeba dojechać. Trzeba zaparkować, a pod kościołem w sobotę o piętnastej parkuje jeszcze pół wesela. Trzeba wypakować i wnieść rzeczy. U mnie to zawsze kilka minut, zanim w ogóle zacznę pracować.
Do tego dochodzi rzecz, o której pary zwykle nie wiedzą, bo dzieje się bez nich. Zanim wejdziecie, ja muszę być w kościele wcześniej: zrobić zdjęcia wnętrza i detali, póki jest puste, i przywitać się z księdzem. To drugie nie jest kurtuazją. Każda parafia ma swoje zasady, gdzie fotografowi wolno stanąć i kiedy, a ustalenie tego przed ceremonią jest jedynym momentem, w którym da się to ustalić spokojnie.
Ta pozycja ma jeszcze jedną nieprzyjemną cechę: jest jedyną, której nie da się skrócić na miejscu. Przy życzeniach można poprosić o szybsze tempo, przy plenerze można zrobić mniej zdjęć. W samochodzie nie da się zrobić nic.
Zostawcie tu bufor, nawet jeśli jedziecie dziesięć minut.
3. Życzenia
Ta pozycja zjada najwięcej czasu i prawie nikt jej nie liczy. Policzmy więc.
Przy 150 gościach do złożenia życzeń podchodzi około 75 par. Jeśli każda zajmie pół minuty, wychodzi czterdzieści minut. A pół minuty to bardzo optymistyczne założenie, bo ludzie się ściskają, robią zdjęcie telefonem i mówią coś dłuższego niż jedno zdanie.
Realnie życzenia przy takim weselu potrafią zająć godzinę i jest to godzina zabrana z czegoś innego. Zwykle z pleneru.
Da się to poukładać inaczej. Życzenia zaraz po ceremonii, przed wyjazdem na salę, zamiast przy stole. Albo składane w trakcie przyjęcia, przy stolikach. Warto ustalić to wcześniej z obsługą sali, bo od nich zależy, kiedy wyjdzie obiad.
4. Plener
Plener jest zawsze na końcu listy i dlatego zawsze obrywa. Jeśli poranek się opóźnił, a życzenia trwały godzinę, to plener robi się „w takim razie zróbmy szybko dwadzieścia minut”.
Namawiam pary, żeby zrobić go w dniu ślubu, i nie dlatego, że mi tak wygodnie. Jesteście wtedy gotowi, ubrani, w makijażu i w emocjach, których tydzień później już nie ma. Krótka sesja tego dnia jest w każdym moim pakiecie.
Ale ona musi mieć w planie swoją godzinę, a nie resztkę czasu, która zostanie.
Zachód słońca, czyli jedyna godzina, której nie przesuniecie
Wszystko w harmonogramie da się przesunąć poza jedną rzeczą. Zachód słońca jest o tej godzinie, o której jest, i nie obchodzi go, że obiad się przeciągnął.
Ma to znaczenie z dwóch powodów. Godzina przed zachodem to najlepsze światło całego dnia i tam powstają zdjęcia, które potem wieszacie na ścianie. A po zachodzie plener wygląda inaczej. Da się go zrobić, ale są to już zupełnie inne zdjęcia.
Zachód słońca w Warszawie:
| data | słońce zachodzi |
|---|---|
| 15 maja | 20:24 |
| 21 czerwca | 21:02 |
| 15 lipca | 20:53 |
| 15 sierpnia | 20:04 |
| 1 września | 19:27 |
| 15 września | 18:55 |
| 1 października | 18:17 |
Różnica między czerwcem a początkiem października to prawie trzy godziny. Wesele we wrześniu i wesele w czerwcu wymagają zupełnie innego planu dnia, nawet jeśli ceremonia jest o tej samej porze. To jest rzecz, której gotowe harmonogramy z internetu nie uwzględniają, bo są pisane bez daty.
Praktycznie: jeśli bierzecie ślub we wrześniu o szesnastej, na plener macie czas między osiemnastą a dziewiętnastą, czyli dokładnie wtedy, kiedy zwykle podaje się obiad. To trzeba pogodzić wcześniej, nie tego dnia.
Zdjęcia grupowe: zaplanujcie je, a nie zajmą godziny
Zdjęcia z rodziną to jedyny punkt dnia, w którym ktoś musi ludźmi pokierować, i jedyny, w którym ja to robię. Jeśli nikt o nich wcześniej nie pomyśli, dzieje się zawsze to samo: wieczorem okazuje się, że babci nie ma na żadnym zdjęciu, a połowa rodziny już pojechała.
Są trzy miejsca w planie, w których to działa. Wybierzcie jedno.
Zaraz po wyjściu z kościoła, przed życzeniami. Wszyscy są jeszcze w jednym miejscu i nikt nigdzie nie zdążył pójść. Kolejność jest tu ważna: najpierw zdjęcia, potem życzenia. Odwrotnie nie działa, bo po życzeniach ludzie się rozchodzą.
Na sali, o ustalonej porze, póki jest jasno. Wymaga jednej decyzji wcześniej: gdzie dokładnie i o której. Byle nie po zmroku, bo wtedy są to już zupełnie inne zdjęcia.
Na parkiecie, w trakcie zabawy. To rozwiązanie lubię najbardziej, bo nie wyjmuje nikogo z wesela. Siadacie, a goście podchodzą do Was grupami i pozują. Całością dyryguje wtedy DJ, więc idzie szybko, sprawnie i przy okazji jest z tego zabawa, a nie ustawianie się w rzędach.
Ostatni wariant ma tę zaletę, że nie musicie nikogo szukać. Ludzie i tak są na sali.
Przykładowy plan godzinowy
Wariant: ślub kościelny o 16:00, wesele na 120 osób, termin wrześniowy.
| godzina | co się dzieje | uwaga |
|---|---|---|
| 11:00 | początek przygotowań panny młodej | makijaż i fryzura, tu rozrzut bywa największy |
| 13:30 | przygotowania pana młodego | zwykle krócej |
| 14:30 | jestem u panny młodej, detale i suknia | na samo ubieranie sukni idzie 30 do 45 minut |
| 15:00 | błogosławieństwo u rodziców | |
| 15:25 | wyjazd do kościoła | bufor, nie na styk |
| 15:45 | jestem w kościele | detale w pustym wnętrzu i rozmowa z księdzem |
| 16:00 | ceremonia | bez mszy 45 do 60 minut, z mszą nawet 90 |
| 17:15 | zdjęcia grupowe z rodziną | najpierw zdjęcia, póki wszyscy stoją razem |
| 17:35 | życzenia przed kościołem | to nie jest kwadrans |
| 18:10 | przyjazd na salę | |
| 18:20 | powitanie chlebem i solą, toast | z rozsadzeniem gości 10 do 20 minut |
| 18:45 | plener | zachód 19:27, wychodzicie godzinę wcześniej |
| 19:30 | pierwszy taniec | wracacie z pleneru i otwieracie parkiet |
| 19:45 | obiad | |
| 21:00 | tort | |
| 24:00 | oczepiny | skrócone trwają dziś częściej 20 minut niż godzinę |
| 01:00 | koniec reportażu |
Ten plan ma jedną cechę, której większość gotowych harmonogramów nie ma: plener stoi przed obiadem, a nie po nim. To nie jest moja stała zasada – zwykle robię plener właśnie po obiedzie i pierwszym tańcu, kiedy opada napięcie pierwszych godzin i parze robi się lżej. Przy wrześniowym terminie o tej godzinie nie ma na to jednak czasu: gdyby plener czekał do końca obiadu, słońce byłoby już dawno za horyzontem. Im krótszy dzień, tym mniej miejsca na tę kolejność – latem, przy zachodzie bliżej dwudziestej pierwszej, plener po obiedzie i pierwszym tańcu spokojnie się mieści.
Druga rzecz warta zauważenia to kolejność przed kościołem: najpierw zdjęcia grupowe, dopiero potem życzenia. Odwrotnie się nie udaje, bo po życzeniach ludzie zaczynają się rozchodzić do samochodów i zbieranie ich z powrotem trwa dłużej niż same zdjęcia.
Co z tego zapamiętać
- Przygotowania zawsze trwają dłużej, niż zakłada plan. Dołóżcie pół godziny.
- Droga to jedyna pozycja, której nie skrócicie na miejscu. Zostawcie bufor.
- Życzenia to nie kwadrans, tylko realnie do godziny przy większym weselu.
- Plener wpiszcie jako pozycję z godziną, nie jako „jak wyjdzie”.
- Zdjęcia grupowe zróbcie, póki wszyscy są razem.
- Zachód słońca jest jedyną godziną, której nie przesuniecie.
I jedna rzecz, która nie jest o godzinach. Ten plan ma Wam pomóc, a nie Was pilnować. Jeśli coś się przesunie, nic się nie stanie. Ja swoją robotę zrobię tak czy inaczej, tylko wolę, żebyście mieli tego dnia spokojną głowę.
Najczęstsze pytania
O której powinien przyjechać fotograf? Do mnie wystarczy pół godziny przed założeniem sukni, ale wolę mieć godzinę i pobyć w tym domu, zanim zacznie się najważniejsze.
Ile czasu zostawić na plener w dniu ślubu? Godzina wystarcza z zapasem, czterdzieści minut da się zrobić. Ważniejsze od długości jest to, żeby wypadł w godzinie przed zachodem słońca.
Czy plener musi być w dniu ślubu? Nie musi i część par robi go osobnego dnia. Namawiam na dzień ślubu, bo jesteście wtedy w emocjach, których później się nie odtworzy, i nie trzeba drugi raz robić włosów i makijażu.
Co zrobić, gdy harmonogram się sypie w trakcie? Nic. Serio. Od pilnowania planu są inni ludzie, a Wy macie tego dnia wesele.
Czy powinniśmy wysłać fotografowi plan dnia wcześniej? Warto, choćby w trzech zdaniach mailem. Nie po to, żebym go poprawiał, tylko żebym wiedział, gdzie o której będę.
Na koniec
Jeśli planujecie ślub i chcecie przećwiczyć bycie przed aparatem, zanim przyjdzie dzień bez powtórek, zajrzyjcie do sesji narzeczeńskiej. A jeśli zastanawiacie się, do której godziny w ogóle jestem na weselu i co wchodzi w zakres reportażu ślubnego, wszystko jest na stronie oferty.