Marcin Krokowski, fotograf ślubny z Warszawy
Zanim wpuścicie mnie na cały dzień do swojej rodziny, macie prawo wiedzieć, kim jestem i jak patrzę. Poniżej list, nie biogram.
Cześć,
Nazywam się Marcin i fotografuję śluby.
Jestem z Mławy, wychowałem się w Markach, a mieszkam w Warszawie. Piszę o tym, bo połowa miejsc, w których pracuję, leży właśnie na tej trasie i nie muszę ich sobie sprawdzać w mapach.
Zaczynałem w 2012 roku od fotografii eventowej: imprezy, targi i konferencje w Warszawie. Nauczyłem się na nich jednej rzeczy, która została ze mną do dziś: najlepsze kadry powstają wtedy, gdy nikt nie pamięta, że jestem obok. W latach 2016 do 2018 fotografowałem śluby znajomych i przyjaciół, a od 2018 robię to na dobre.
Zegrze
Lubię przytłumione kolory, detal i emocje, a często czerń i biel. W trakcie zdjęć pracuję na czarno-białych podglądach, żeby patrzeć na światło i na historię, a nie na to, jak ładnie coś się mieni. Kolor jest u mnie dodatkiem, nie tematem.
Chodzi mi o to, żeby te zdjęcia dało się oglądać za dwadzieścia lat i żeby nie było po nich widać, w którym roku była modna jaka obróbka.
Wyjątek od reguły
W autobusie do kościoła
Jestem z Wami cały dzień: od przygotowań, przez ceremonię, aż po zabawy. Blisko, ale na tyle dyskretnie, żeby Was nie krępować.
Zwykle po drodze okazuje się, że jestem nie tylko fotografem. Bywam świadkiem, czasem szoferem, a czasem tym, kto wie, jak wpiąć butonierkę i zawiązać muchę. Zapytacie mnie pewnie też, czemu Nikon, a nie Canon.
Pracuję sam i tak jest domyślnie. Na większe wesela mogę zebrać zespół: drugiego fotografa, operatora, czasem kilka osób. Mówię o tym od razu na pierwszej rozmowie, bo to jest decyzja do podjęcia razem, a nie pozycja dopisana do pakietu.
Wolę być kompanem niż panem fotografem
Do zobaczenia,
Marcin
Najlepszy fotograf, z jakim przyszło mi pracować zarówno zawodowo (w ramach eventów), jak i prywatnie (Marcin wykonał nasze zdjęcia ślubne). Otwarty na propozycje, samodzielny, słowny i niezwykle sympatyczny. Polecam w 100%!
Monika, opinia Google, pięć gwiazdek, luty 2026
Przygotowania
Jeśli nie wiecie, czy się dogadamy, jest na to sposób tańszy niż sobota.
Powiem wprost, bo mało kto w tej branży to mówi: może się okazać, że sobie nie podpasujemy. Jestem bezpośredni i czasem ironiczny. Większości par to odpowiada, bo dzięki temu nie jest sztywno, ale nie każdemu.
Wolę, żebyście przekonali się o tym na sesji niż dopiero w sobotę, kiedy nie ma już drugiej szansy. Sesja trwa od dwóch do czterech godzin, dostajecie z niej minimum 60 obrobionych zdjęć, a w Pakiecie 3 jest w cenie.
Zobaczcie, jak wygląda sesja narzeczeńska
Świetne zdjęcia z sesji narzeczeńskiej – ujęcia nietuzinkowe i kreatywne, do tego super jakość. Polecam zdecydowanie
Maciej Inglot, opinia Google
Napiszcie, kiedy i gdzie
Sprawdzę, czy mam wolną sobotę, i odpowiem w ciągu jednego dnia. Jedna sobota, jedno wesele.